Trupy jeszcze nie ostygły, ale ideolo trolololo nie może czekać. Trzeba kuć żelazo póki gorące.
"Gazeta Wyborcza" przeskoczyła rekina. Czy teraz będzie już tylko bardziej absurdalnie?
Zapamiętajcie tytuł artykułu. Potem stanie się on istotny w kontekście reszty zawartości.
Po kolei:
"W dzisiejszej strzelaninie w Las Vegas zginęło co najmniej 58 osób, ponad 500 jest rannych - stan na godzinę 19. Co roku w podobnych incydentach z udziałem broni palnej w Stanach Zjednoczonych ginie ponad 33 tys. osób."
Jak mam rozumieć ten tragicznie sklecony akapit? Jeżeli co roku w masakrach takich jak ta w Vegas ginie 33 tysiące osób, oznacza to, że co roku w USA dochodzi do ~570 takich masakr (w tym ~380 zbiorowych samobójstw). Ktoś to redagował? I na końcu jeszcze zdanie, że jednak "co trzecia z nich to ofiary zabójstw". Ja potrafię odszyfrować ten kaleczny język, ale co z resztą odbiorców waszej poezji?
"podwojeniu uległa liczba strzelanin, w których giną co najmniej trzy osoby"
Nie uległa podwojeniu liczba strzelanin. Linia regresji jest płaska. Wrażenie podwojenia wynika z prostego faktu, że propagatorzy tezy o "podwojeniu" cynicznie pomijają przypadki "strzelanin" sprzed 2000 roku, odkształcając statystyki na korzyść narracji, że "liczba uległa podwojeniu" → goo.gl/nqNBwC
"w przeliczeniu na liczbę mieszkańców najwięcej zabójstw przypada na kraje Ameryki Łacińskiej;"
Ale jak to się ma do nagłówka, że niby Amerykanie giną z powodu łatwego dostępu do broni? W Krajach Ameryki Łacińskiej takich jak Meksyk (cytujecie statystyki), Brazylia, Wenezuela i Salwador (też cytujecie) obowiązują super restrykcyjne przepisy i nie ma "łatwego dostępu do broni" - a ginie bez porównania więcej ludzi. Zatem jak jest się pytam: w Ameryce giną z powodu łatwego dostępu, a w innych krajach z powodu trudnego dostępu? A może mimo wszystko gun control is not a control variable?
"Federalne Biuro Śledcze (FBI) definiuje masową strzelaninę, jako "atak w miejscu publicznym, w którym giną trzy lub więcej osoby". Wcześniej FBI uznawało za taki atak z minimum czterema ofiarami śmiertelnymi. Liczba takich zdarzeń rośnie."
Skoro zmienili definicje "masowej strzelaniny" w 2013 roku, to wiadomo, że im urosło. Ale jak już wspominałem - nic nie rośnie.
"Według serwisu FiveThirtyEight między 2005 a 2016 r. było ich dwukrotnie więcej niż w poprzednich 23 latach."
Czy Bartosz Chyż, autor tekstu, czytał tekst, który linkuje? Portal 538 cytuje źródła do roku 2015. Nie ma tam mowy o roku 2016. I jeszcze raz - nic nie rośnie. Wzrost jest efektem manipulowania statystyką → goo.gl/nqNBwC
"Łącznie w Stanach Zjednoczonych co roku, przy użyciu broni palnej ginie 33 tys. osób. Aż 12 tys. to ofiary zabójstw."
~99% z tych zabójstw kumuluje się na 5% ulic. I popełniana jest w ogromnej większości przez jedną subpopulację o określonym odcieniu skóry. Warto chyba poinformować polskiego czytelnika o lokalnej specyfice? Czy nie warto?
"w Meksyku - czterokrotnie więcej, bo prawie 16 osób na 100 tys. mieszkańców"
W Meksyku ginie dużo więcej osób. Bartosz Chyż powołuje się na źródła rządowe, a te są spektakularnie niedoszacowane. No i w Meksyku obowiązuje zakaz posiadania broni. Nawet scyzoryka nie można nosić → goo.gl/k78Pmo. Czemu autor nie poinformował o tym swoich czytelników? Bo nie pasuje to do kolorowych puzzli redakcyjnego ideolo?
"Odpowiednie przepisy zostały zablokowane za sprawą lobbingu Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego w 1986 r."
Tak było. Uchwalone wtedy przepisy nazwano Ustawą o Ochronie Posiadaczy Broni (Firearm Owners' Protection Act, w skrócie FOPA). Jej celem - jak sam tytuł wskazuje - była ochrona legalnych posiadaczy broni palnej przed takimi ludźmi jak Bartosz Chyż, którzy - gdy tylko nadarzy się okazja - lobbują za konfiskatą i rozbrojeniem. Dlatego tacy ludzie jak Bartosz Chyż nie mogą wiedzieć, kto kupuje i posiada broń.
"W Polsce będzie łatwiej o broń?"
Tradycyjnie pytanie zatroskanego dziennikarza o sytuację w Polsce w kontekście USA. Dziennikarz naturalnie nie wspomni, że intencją proponowanych zmian jest dostosowanie naszego prawa do poziomu czeskiego. Jeszcze jakiś czytelnik mógłby dodać dwa do dwóch i dojść do wniosku, że GW uprawia niskich lotów propagandę, strasząc i deformując rzeczywistość.

BIQDATA.WYBORCZA.PL
Strzelanina w Las Vegas. Amerykanie giną przez łatwy dostęp do broni
Lady Gaga śpiewała dla Bidena i nie trzeba było długo czekać na odpowiedź "białej supremacji".
Podjechali białym (!) Nissanem, postrzelili jej dog walkera i ukradli pieski.
Co za bezczelność. Jednego dnia biją Azjatów, drugiego grzeją z broni palnej do przyjaciół Lady Gagi.
Czy ADL zaliczy to zdarzenie do statystyk "białych, prawicowych ataków terrorystycznych"? Przesłanki są.
Czekajcie... Że co? Ktoś w LAPD puścił farbę i opublikował rysopis podejrzanych?
O nie!
Young black men, czyli tzw. usual suspects.
Przypominam: czarnoskórzy w USA dokonują rocznie ~70% napadów rabunkowych. To dużo.
Linki w komentarzach.
EDIT
Podobno pieski zostały bezpiecznie zwrócone właścicielce. Podejrzani jednak ciągle przebywają na wolności.
The Guardian chyba niechcący zdradził tajemnicę, której nie powinien był wyjawić. No ale co się stało, to już się nie odstanie - opublikowali statystyki morderstw dla UK z podziałem na rasę sprawców.
Naturalnie nie zaprezentowali ich prawidłowo, bo per capita to rasistowska metoda, wymyślona przez "białą supremację" do ukazywania w złym świetle "mniejszości".
Czarni stanowią 3% populacji UK i 21% skazanych za morderstwo (odsetek ten nieco wzrósł w ostatnim roku - w latach wcześniejszych oscylował w granicach 13%).
Biali stanowią 85% populacji UK i 67% skazanych za morderstwo.
Liczymy: (21/3) / (67/85) = ~8.8
SZANSA, ŻE CZARNY W UK POPEŁNI MORDERSTWO, ZA KTÓRE PÓŹNIEJ ZOSTANIE SKAZANY, JEST BLISKO 9x WIĘKSZA NIŻ W PRZYPADKU BIAŁYCH.
Gdyby nie systemowy redlining i aresztowania za posiadania grama marihuany, nie doszłoby do tego.
Btw, w Stanach Zjednoczonych ów stosunek wynosi prawie 12x (po korekcie statystyk federalnych).
Linki w komentarzach.




