Chciałbym, żeby to, co się właśnie dzieje, zapamiętali sobie wszyscy, którzy (tak jak ja) baliście się, że PiS posunie się do fałszowania wyborów i majstrowania przy ordynacji, chodziliście na demokratyczne manifestacje w jednym rzędzie z politykami PO i myśleliście lub nadal myślicie, że Rafał Trzaskowski zaprowadzi tu jakieś europejskie standardy.
Na 8 miesięcy przed wyborami warszawska PO zmienia granice okręgów wyborczych do rad dzielnic. Zmiany są tak zaprojektowane żeby wyciąć małe komitety - gdzie się tylko da po 5 mandatów w okręgu, mimo, że ustawa dopuszcza nawet 8 (a większa liczba mandatów = więcej ugrupowań w radzie). Pragę Południe rozbito na 5 okręgów - pewnie po to żeby obronić burmistrza który urządza antylokatorskie prowokacje. Gocław podzielono na pół, na Wilanowie wycięto kawałek miasteczka do innego okręgu żeby rozbić tamtejsze głosy. I prawdziwy HIT: stworzono okręg wyborczy z dzielnic, które nawet ze sobą nie graniczą.
Takich rzeczy jest więcej. To nic innego jak desperacka próba obronienia władzy lokalnej przez skompromitowanych, umoczonych w afery działaczy PO. Firmują i będą kolanem przepychać to radni, na czele z Jarosław Szostakowski, który lansuje się na obrońcę demokracji.
Proszę, zapamiętajcie to i nie dajcie im się więcej oszukać.
